Hue, środkowy Wietnam, 13 lutego 2015
Powtarzam trzykrotnie, że chcę dużą czarną, gorącą, bez mleka i bez cukru kawę, po czym patrzę mu wymownie w twarz, upewniając się, że zrozumiał. Szczerzy zęby w idealnym uśmiechu, a ruch jego głowy sugeruje, że zrozumiał czego od niego oczekuję. Dla pewności pokazuję dłońmi coś co w moim odczuciu oznacza DUŻE i rozsiadam się z błogością przy miniaturowym stoliczku. Z ukosa zerkam na kelnera czy czegoś nie kombinuje za moimi plecami, ale nic nie wskazuje na to, bym miał się przy podaniu zamówienia czymś zaskoczyć. Jest piątkowy słoneczny poranek. Zapowiada się ciepły, bezchmurny dzień. Idealna pora na dużą, aromatyczną, czarną i gorzką kawę. Patrzę na Gugę jak wpisuje w Google maps kierunek naszej dzisiejszej wycieczki jednocześnie rozmyślając o tym, że równe czterdzieści pięć lat temu, 13 lutego w piątek, nikomu nieznany zespół z Birmingham wydał swoją pierwszą płytę, stając się kamieniem milowym w historii ciężkiego rocka dając podwaliny pod coś co kilka lat później nazwano Heavy Metalem. Ach, gdyby do tej kawy, puszczono mi zamiast chujowego wietnamskiego wyjca, Paranoid lub choćby Sweet Leaf, byłbym już w siódmym niebie. Brzdęk stawianej na stoliku szklanki z zatopioną w niej łyżeczką wyrwał mnie z rozmyślań o początkach Black Sabbath i wówczas to dostrzegłem. Pierwszymi słowami jakie pojawiły się w mojej głowie i które chciałem wypowiedzieć na głos było: - JA PIERDOLĘ !!! Co to jest? Patrzę jak kelner ustawia na stoliku dwie szklanki. Jedna dla mnie druga dla Gugi. Szklanki są duże. W jednej centymetrowa dwukolorowa maź z czymś w kolorze kości słoniowej u dołu i brązu na górze. W drugiej również centymetrowa ciecz w jednym odcieniu. Zastanawiam się czy zaraz do tego nam coś doleją, czy to już jest to ! ? Nic bardziej mylnego. Tak jak chcieliśmy. Dwie kawy. Jedna z mlekiem druga bez. Hot? - pytam. Tak ! Hot - odpowiada kelner i szczerzy zęby. Podnoszę szklankę do ust. W ręku nie czuję by cokolwiek było ciepłe, ale nich tam, może przynajmniej będzie to pyszne. W ustach czuję smak czegoś co pierwotnie może i było kawą, ale obecnie jest pięćdziesięcioma mililitrami jakiegoś brązowego chujostwa, słodkiego tak, że prawie wypluwam to na ziemie. Nie ma ratunku. Trzeba zapłacić siedem tysięcy Dongów i spierdalać. Daję jednak kawie jeszcze jedną szansę. Rozpuszczam w niej przyniesiony przez kelnera w osobnej szklance lód, wszystkie 4 kostki, po czym smakuję ponownie. Jest lodowata, mocna i już nie tak słodka. Dam radę ! Jednym haustem wypijam całość, popijam darmową zieloną herbatą, którą w Wietnamie podają do wszystkiego i już jestem gotów na kolejną przygodę. Od dwóch dni jesteśmy w Hue. Zatrzymaliśmy się w hotelu Star Binh Duong, płacąc 6 dolarów za pokój. To najtańszy hostel jaki udało nam się znaleźć w mieście i szczerze go polecamy. Miła obsługa, czyste i zadbane pokoje, świeże i wyprasowana pościel, jak na nasze backpackerskie przyzwyczajenia to prawdziwe luksusy. Pławimy się w słońcu i rozkoszujemy ciepłem. Hanoi było zimne i deszczowe, więc teraz w Hue mamy tropiki. Skąpane w słońcu stare budowle zakazanego purpurowego miasta, cesarska cytadela, dawna siedziba władców Hue, czy grobowce cesarzy to jedne z najciekawszych atrakcji turystycznych tego niewielkiego, ale uroczego miasteczka, które zwiedzamy na wypożyczonym skuterku. Szalenie nam się tu podoba, bo i ludzie jakby milsi, bardziej otwarci, uśmiechnięci, pomocni. Aż miło przycupnąć na ulicy nad wielkim garem zupy i pogawędzić z kucharką, wejść w interakcje, zaczepić, przystanąć i podpatrzeć jak toczy się tutejsze życie…
"Ciepłe serce wzbogacone otwartością rąk czyni ze zwykłych sytuacji, wydarzenia do których cudownie jest wracać we wspomnieniach... "
Po dzisiejszym dniu na zawsze zapadną mi w pamięć moje pierwsze w życiu zrobione kadzidła, ukręcone z cynamonu i drzewa sandałowego, wizyta u przypadkowo poznanej wietnamki w jej rodzinnym domu, obiad na wsi i smak Bánh Khoai, które zjedliśmy na kolację. Póki co, Wietnam - Tajlandia: 2-1.
Zagadka : (O kim mowa?)
- miał ponad sto żon
- jeszcze więcej nałożnic i kochanek
- budował sobie grobowiec za życia, a na ważącej bagatelka 20 ton Stelli, którą przez 4!lata transportowano z oddalonego o 500 km kamieniołomu kazał wykuć, że jest skromny.
- miał 153 cm wzrostu.
Pierwszą osobę, która udzieli prawidłowej odpowiedzi pod postem na blogu nagrodzimy oryginalną niespodzianką z Hue :)
Miłej zabawy.

Tu Duc. 1 na blogu:p
OdpowiedzUsuńWygrałaś !!! Cóż, jako jedyna wpisałaś poprawną odpowiedź na blogu, więc otrzymujesz dodatkowo nagrodę extra :) Osobisty odbiór w maju w Awangardzie, podczas mojego live act'u :) Umowa stoi ???
UsuńPamiątki,nagrody i inne bonusy przyjmuję w ilości niezliczonej!;) do zobaczenia, PA PA
OdpowiedzUsuńŚwietny post!!! Oby cala podroz byla takaaaa!!!! :-)
OdpowiedzUsuń:) Wietnam jest piękny, można się w nim zakochać. Widoki są oszałamiające. jedna z najpiękniejszych plaż świata nad Oceanem Spokojnym mająca aż 30 kilometrów, wiele unikatowych zabytków wpisanych na listę światowego dziedzictwa kultury Unesco, cudowne parki narodowe, dzikie zwierzęta, małpki biegające po drzewach, wspaniałą kuchnia, i to wręcz jawne oszukiwanie, naciąganie, okradanie, wpuszczanie w maliny... Trudna ta miłość. Bo są i ludzie dobrzy, piękni i prawdziwi tylko jakby schowani, ukryci, niewidoczni. Na pierwszy ogień idą Ci, dla których jesteś łatwą pożywką... i to jest najsmutniejsze.
Usuńa co robi człowiek na zdjęciu?
OdpowiedzUsuńsuszy kadzidełka :)
Usuńładny cytat...
OdpowiedzUsuńjak najbardziej :)
Usuń