Lecimy Pa Pa !!! Wietnam czeka :)
5 lutego 2015, Międzynarodowe Lotnisko w Krabi.
By wyjechać z Ko Lanty potrzebowaliśmy kilku godzin, po brzegi wypełnionych formalnościami. Najpierw trzeba oddać skuter, więc umieszczamy mój 15 kilogramowy plecak pod kierownicą. Na nim kładziemy 10 kilogramowy plecak Gugi, jeszcze djembe, nasza dwójka i jakoś jedziemy. Kierowanie tak załadowanym skuterem po piasku nie należy do najłatwiejszych, ale wreszcie udaje nam się wyjechać z plaży na drogę asfaltową. Mamy ubaw po pachy, bo moje nogi zwisają bezwładnie po bokach skutera, a w plecy wżyna się aparat Gugi, ale dzielnie pokonujemy kolejne kilometry w niewyobrażalnym upale. Dojeżdżamy do biura podróży, pytamy o transport z Ko Lanty na Krabi, z którego moglibyśmy spróbować złapać jakiś samolot do Bangkoku. Jest 9.50, a najbliższy busik, który mógłby nas wywieźć z wyspy odjeżdża o 14.00 i kosztuje 600 bahtów. 30 zł na osobę, by dotrzeć do Krabi nas satysfakcjonuje, więc decydujemy się na tą opcję. Wypełniamy jakieś kwity, płacimy gotówką należność, wskakujemy na skuter i dalej w górę wyspy. - Stop ! Słyszę krzyk Gugi za plecami. - Zdjęcia ! Muszę mieć zdjęcia do wizy! Akurat przejeżdżaliśmy obok punktu Kodaka. Zatrzymujemy skuter, wskakujemy do środka, pytamy o zdjęcia do wizy. Są. 100 bahtów za 6 zdjęć. Bierzemy ! To co wyszło spod aparatu w profesjonalnym punkcie fotograficznym w ogóle nie przypomina Gugi, ale co tam, grunt, że będzie można wjechać do Wietnamu. Wygładzona i wypiękniona ( wg tajskich standardów !) Guga ze zdjęcia i opalona, zakurzona, uśmiechnięta i szczęśliwa Guga już siedzą za moimi plecami, a skuter dzielnie mknie naprzód. Dojeżdżamy do portu, gdzie przed kilkoma dniami wynajęliśmy nasz skuterek. Oddajemy go i zamawiamy kawę w położonym naprzeciwko hostelu. Wiemy, że mają Wi Fi, więc odpalamy nasze laptopy i zaczynają się poszukiwania najtańszego lotu do Bangkoku i Wietnamu. W tego typu akcjach, mózgiem operacji zawsze jest Guga, więc zostawiam jej poszukiwania, a ja buszuję po necie i udoskonalam nasz blog. Nagle orientujemy się, że zostało nam 30 minut do odjazdu busa, więc prawie biegiem rzucamy się w stronę głównej ulicy i punktu spotkania. Mają nas odebrać spod największego banku, a ten nie trudno zlokalizować. Nie mija pół godziny i już siedzimy w wypełnionym po dach, ekskluzywnym, klimatyzowanym mini autobusiku, który ma nas dowieźć na Krabi. I tu kolejne przygody. Dwukrotnie wjeżdżaliśmy na prom, by pokonać rzekę, co jest całkiem ciekawym doświadczeniem. Obserwowanie jak metalowo betonowe platformy, dźwigają na sobie setki ton i przy tym wdzięcznie i z gracją dopływają do przystani po drugiej stronie rzeki jest dla nas ujmujące. Później jeszcze godzina jazdy i zatrzymujemy się przed lotniskiem. Mamy już wydrukowane w międzyczasie wszelkie dokumenty, zakupione online bilety, więc nie pozostaje nic innego jak przepakować plecaki, schować ciuchy do Djembe, tę umieścić w plecaku i zważyć wszystko, bo do samolotu możemy wnieść jedynie 10 kilogramów w bagażu głównym i sami nawet nie wiemy ile w podręcznym. Ale co tam, musi się udać. Rozłożeni pomiędzy cztery plecki ( Marcin: 13 kg w głównym i 7 w podręcznym , Guga: 12 kg w głównym i 5 w podręcznym ), kupujemy sobie kawę, dostając tym samym dostęp do godzinnego darmowego Internetu i nadrabiamy zaległości. Nasz samolot odlatuje o 22.10 do Bangkoku, mamy więc sporo czasu by podzielić się z Wami naszą rzeczywistością lub popracować nad zdjęciami. Cóż, przed nami dwa loty. Przed północą będziemy w Bangkoku. Samolot do Wietnamu mamy jutro o 16.00. Co wydarzy się w między czasie ? Oby coś, co warte będzie opisania. Lecimy. pa pa !!!
Jak to dobrze, że opisujecie niemal wszystko na bieżąco - siedząc przy oknie, patrząc na zalegający śnieg i czytając wpisy ze słonecznych wpisy, można się trochę ogrzać ;) pozdrowienia z Torunia :)
OdpowiedzUsuńnie gadaj że macie takie panie z obsługi na pokładzie ?
OdpowiedzUsuńwiem, wiem... pewnie takie panie już Wam uszami wychodzą bo pełno ich tam i z chomikami powtykanymi w przeróżne miejscach są. choć nie wiem czy się można nasycić takimi widokami, to tak jakby powiedzieć: "znudziły mi się już zachody słońca, księżyc i gwiazdy" :)
:) Takie gwiazdy nigdy się nie nudzą :)
UsuńKobiety jak z obrazka tylko dziwnie pusto na tym pokładzie... Gdzie jest haczyk?!:)
OdpowiedzUsuńwykupiliśmy sobie przedział prywatny ;)
Usuńzegnaj skuterku!
OdpowiedzUsuń