14 lutego 2015 walentynki w Wietnamie :)
A, że na czerwonym. A, że pod prąd. A, że z boku. A, że na trzeciego. A, że od tyłu. Nie obowiązują tu, żadne zasady i nawet światła na wielkich skrzyżowaniach nie regulują zasad poruszania się skuterem po nich. Więc po prostu jedziesz. Jak Ci wygodnie. Zawracasz, skręcasz, zmieniasz pas bez włączania żadnego kierunkowskazu, zatrzymujesz się, przesiadasz na drugi skuter, rozmawiasz przez komórkę z ukochaną, kumplem, szefem w pracy, poprawiasz drzewo wiezione na tylnym siedzeniu, albo klatkę z kurami, albo w ogóle nie ma klatki, tylko 15 kur przywiązanych jest do kierownicy skutera, i dbasz o komfort wszystkich, bo a nóż zechce któraś znieść jajko. A, że kury, a, że drzewa pomarańczowe, a, że lodówki, a że rodzina cała, bo piątka dzieciaków i żona na jednym skuterze to przecież żaden problem. Dopóki koła się toczą - jest OK ! Wietnamczycy mogliby spokojnie bić rekordy Guinnessa w ilości osób lub rzeczy przewożonych skuterem. Jeśli wydaje Ci się, że Ty i kompan podróży wraz z plecakami na jednym skuterze to niezły wyczyn, jesteś w wielkim błędzie. Wyczynem będzie jak czteroosobowa rodzina jadąca na skuterku, doczepi do niego jeszcze drzewko i 15 kur :) Ale i to jest możliwe, widząc jak sprawnie poruszają się obładowani bóg wie czym swoimi jednośladami. A, że głośno przy tym i klaksonów milion? I że trąbią bo chcą, i że trąbią bo oznajmiają, że jadą obok i może za chwile uczynią jakiś nieprzeciętny manewr, i że trąbią bo właśnie chcieli Cię pozdrowić, co z tego ? Od trąbienia jeszcze nikt nie umarł. Po kilku minutach z gracją wpasowaliśmy się w ten skuterowy folklor, pokonując obecnie kolejne kilometry na wypożyczanych skuterach. Czujemy niezależność, a ta jest tutaj bezcenna. Bo gdy na każdym kroku ktoś próbuje Cię oskubać, w bardziej lub mniej teatralny sposób, a twoje być lub nie być zależy w dużej mierze od pokonywania kilometrów, to skuter jest Twoim wybawieniem i jedynym przyjacielem. Odwagi i do przodu. Nawet jeśli niezgrabnie poruszasz się po drogach, Wietnamczycy, którzy niemal przychodzą na świat na skuterach, doskonale sobie z Tobą poradzą, sprytnie Cię wymijając. A gdy zdecydujesz się przejść pieszo na drugą stronę ? Idź ! Stanowczym, zdecydowanym krokiem przed siebie. Nie wahaj się. Jesteś jeszcze mniejszy niż skuter. Z Tobą też sobie poradzą.
Miłość do motoru ? Zalęga się. Już w czeluściach naszych głów rodzi się pomysł zakupu motorów i penetrowania Wietnamu za jakiś czas. Może za rok, może wcześniej, może pewnego dnia, po prostu spakujemy plecaki i ruszymy przed siebie… Póki co mamy dzień świętego Walentego, a moja miłość siedzi obok w autobusie, który wiezie nas z Hue do Da Nang. Open Ticket jak się okazało to nie taki do końca Open Ticket, i jesteśmy lekko rozczarowani i zawiedzeni, ale nie tracimy wigoru. Jesteśmy zakochani a dziś możemy dodatkowo celebrować naszą miłość. Za oknem świeci słońce. Jedziemy krętymi, górskimi drogami, serpentyny wiją się wśród bujnej roślinności, za kilka godzin dotrzemy do celu. Wynajmiemy skuter i pędzimy ku kolejnej nieodkrytej jeszcze przygodzie.
Pa pa.
W takich okolicznościach to może i ja zdalabym prawo jazdy;)
OdpowiedzUsuńPozostaje wciąż życzyć wam szerokiej drogi:)
:):):)
OdpowiedzUsuńNiezła jazda:)
OdpowiedzUsuńTu liczy się spryt i refleks!!!
A u nas panika jak zawiodą światła :-P
"mój Harley Davidson i serca dwa"
OdpowiedzUsuńZakup motoru... w wersji rozszerzonej - z kurami, jak rozumiem? :)
OdpowiedzUsuńCzytając ten post rozmarzyłem się i już widzę się na obwieszonym sakwami skuterze na którym mknę gdzieś przed siebie przy okazji naszej następnej wyprawy .
OdpowiedzUsuńSpoglądam w prawo i widzę jak obok mózg naszej wyprawy pędzi na równo ze mną …..
Guga jak zwykle wesoła nie narzeka na owady które można przypadkiem połknąć kiedy nieświadomie otwiera się usta z zachwytu nad innością tych krajów .
Spoglądam w lewo a Marcin widocznie rozochocony i już doświadczony w jeździe na skuterze prowokuje by się ścigać .. Nagle mija na Progor !!!! Spoglądam w lusterko wsteczne a tam jeszcze ktoś ciśnie na skuterach .... KTO TO JEST?????
No właśnie! Kto to jest ?? Jeszcze nie wiem ale wiem że wystarczy odmówić sobie nowego telewizora , laptopa , komórki i przyoszczędzić by przeżyć coś co choć nienamacalne kiedy już się wróci to i tak daje szczęście .
Daje to jednak o wiele więcej niż 100 obejrzanych filmów i 100 rozmów przeprowadzonych o tym jak to ktoś zaszalał w Tajlandii .
To trzeba przeżyć !!!!
Kto więc chce żyć ??
żyjmy zatem !!!
Usuńżyjmy zatem !!!
Usuń